Sobótkowe szaleństwo...


ZACZYNAMY...

Nasze sobótkowe szaleństwo rozpoczyna się pełną parą. Mamy do podpalenia wielkie ognisko, stoły do rozłożenia, magnetofon do położenia obok własnoręcznie zrobionego masztu z flagą, przyozdobionego dzikimi kwiatami z pola...




Coś się dzieje moi drodzy, myślę sobie, że tych zadań było sporo. Zaczynały się one od Steva, a na nim także kończyły. Nie ominęły nas oczywiście problemy, co w SSO jest rzeczą oczywistą. 


"Ognisko się nie chce palić? Pewnie drewno jest mokre, zaraz temu zaradzimy! Leć do mojego brata, on ma może benzynę."

Lecimy do brata Steva, a on daje nam naftę...Tu nic przecież nie jest oczywiste!





Star Stable od zawsze zaskakiwało nas jakimiś elementami, których nie spodziewalibyśmy się.



Płonie więc nasze ognisko. 




Powiem Wam, że strasznie męczące było latanie w tę i z powrotem. Raz do Steva, raz do ogniska, raz do Steva, raz do stołów, raz po magnetofon, raz do Marleya....
Cóż, mamy na szczęście naszego wiernego rumaka.
W moim przypadku, była to Cherry :)
Obie mamy czerwone wdzianko, którego można nam pozazdrościć.
Patrzcie i podziwiajcie :)

I tutaj parę fotek:









Życzę Wam miłego dnia i przyjemnych SSO-wych aktualizacji :*



Buźka, Lauren

Komentarze

Popularne posty